Refleksja nad papieską intencją ewangelizacyjną na miesiąc grudzień

grudzien

Aby rodziny, zwłaszcza te, które cierpią, odnalazły w narodzinach Jezusa znak nadziei.

Gdy Anioł oznajmił pasterzom narodziny Chrystusa, powiedział: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką (…): dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan (Łk, 10-11)”. Jezus nie narodził się dla idei, ale dla nas, dla każdego człowieka na ziemi, dla mnie i dla ciebie. Nie przyszedł w potędze i mocy, ale w kruchości małego dziecka, nie otoczył się strażą w pełnym przepychu pałacu, ale narodził się w żłobie w nędznej szopie, bo tylko tam znalazło się miejsce dla Maryi i Józefa. Tam mogli przyjść do Niego ci wszyscy, którzy uwierzyli anielskim posłańcom, zarówno pasterze jak i mędrcy, ofiarując Mu swoje dary. Jezus chciał i wciąż chce być blisko swego ludu. Emmanuel, Bóg z nami, pragnie dzielić z nami życie, troski, cierpienia i radości. On przyszedł, aby nas zbawić, aby okazać nam moc swej miłości, aby przywrócić nam nadzieję.

Maryja i Józef nie mieli łatwego życia. Zawierzyli Bogu, odkładając na bok swoje plany. Po cudownych wydarzeniach związanych ze zwiastowaniem narodzin Syna Bożego, patrząc po ludzku, Maryja mogła oczekiwać pasma sukcesów i świetlanej przyszłości dla siebie i poczętego za sprawą Ducha Świętego Jezusa. Spotkała się jednak z niezrozumieniem Józefa, który zamierzał oddalić Ją potajemnie, z odrzuceniem przez ludzi, którzy nie chcieli przyjąć pod swój dach brzemiennej Niewiasty. Narodziny w nędznej stajni pośród bydła też z pewnością nie należały do wymarzonych warunków, potem ucieczka do Egiptu z powodu nienawiści Heroda i zagrożenia życia małego Jezusa. Cierpiała, ale ufała Bogu do końca, przez co stała się dla nas Matką zawierzenia. Józef także cierpiał, zmagając się ze swą wizją życia, ale On także zaufał Bogu i wybrał Jego plan.

Dziś również wiele rodzin cierpi, szukając m.in. pracy, dachu nad głową, bezpiecznego miejsca, uciekając przed współczesnymi Herodami, którzy chcą usunąć z przestrzeni publicznej Boga. Pomimo niepewności i wielu niebezpieczeństw podejmują ryzyko, by zapewnić sobie i swoim rodzinom lepszy byt i lepsze jutro. Może nieraz trudno cieszyć się Bożym Narodzeniem z dala od domu i ojczystych tradycji. Jednak narodziny Boga-Człowieka to coś więcej niż tradycja i zwyczaje. To sam Bóg w osobie Jezusa Chrystusa staje przed drzwiami serca każdego człowieka, każdej rodziny, narodu i pyta: „Czy przyjmiesz Mnie pod swój dach? Czy powiesz o Mnie tym, którzy Mnie jeszcze nie poznali? Czy zostaniesz Moim posłańcem?”, itd. Przyjęcie Jezusa do swego życia owocuje nadzieją, radością, prawdziwym pokojem nawet pośród ubóstwa, nędzy i nieludzkich warunków. To On sprawia, że noc jaśnieje niezwykłym blaskiem, że człowiek nie jest sam, bo Bóg stał się człowiekiem, aby przebóstwić ułomną i słabą ludzką naturę. To On przywrócił nam godność dzieci Bożych i nieustannie ubogaca nas swoim ubóstwem, uobecniając pośród nas swoje Królestwo.

Jezu, bądź nadzieją wszystkich rodzin! Spraw, by każda rodzina umiała wielkodusznie dawać swój własny wkład w przyjście na świat Twego Królestwa, Królestwa prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju. Święta Rodzino z Nazaretu módl się za nami i za wszystkimi rodzinami! (Por. Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Familiaris consortio, Częstochowa 1987, s.161-162.)

sk